16.03.2013

#26 Krem do rąk Isana 5% Urea

zdjęcie z: www.wizaz.pl
Krem do rąk to podstawa w mojej torebce, szafce przy łóżku i szafce w pracy. Przetestowałam już bardzo dużo, ale bardzo często wracam właśnie do rossmannowej Isany. Rossmann ma w swojej ofercie bardzo dużo rodzajów kremów do rąk z tej serii, jednak każdy jest zupełnie inny. Isana z 5% Urea zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych. Jest przede wszystkim bardzo, bardzo gęsty. Krem wchłania się bardzo dobrze, ale zostawia na skórze lekko tłusty film. Nie każdemu może to pasować, ale dla mnie jest idealny. Formuła kremu jest tak treściwa, że nawet po umyciu rąk czuć, że dłonie pozostają mocno nawilżone. Dodatkowo krem ma aż 100ml, kosztuje około 6zł a bardzo często jest w promocji. Zachęcam do wypróbowania :).

12.03.2013

#25 Używanie filtrów ochronnych do twarzy

Na rynku obecnie jest bardzo dużo produktów z filtrami, jednak w większości zaczynamy interesować się nimi gdy wybieramy się na wakacje. Niewiele osób używa filtrów do twarzy cały rok i z tego co wiem zdania na ten temat są bardzo podzielone. Ja dzisiaj chciałabym podzielić się własnymi odczuciami odnoście filtrów do twarzy i kilkoma zasadami, którymi należy kierować się wybierając krem dla siebie.

Zacznę może od tego, że sama filtrów używam już od bardzo dawna. Była to dla mnie po prostu konieczność, ponieważ mam bardzo jasną skórę, łatwo ulegam poparzeniom słonecznym, a moja skóra po prostu w ogóle się nie opala... Dodatkowo od dłuższego czasu używam na wieczór kremów z kwasami, które również bardzo reagują na słońce, więc moja skóra potrzebuje dodatkowej ochrony praktycznie cały rok. Kiedyś miałam sporo kompleksów na punkcie swojej bladości, teraz przyzwyczaiłam się do tego i po prostu dbam o moją skórę tak żeby nie narażać jej na nadmierne działanie promieni słonecznych.

Nie należę jednak do filtrowych maniaków- staram się kierować zdrowym rozsądkiem i wskazówkami lekarza dermatologa.

1. Jeśli mamy jasną skórę to wskazane jest używanie kremów z filtrem cały rok. Zimą, jesienią, wiosną, latem - tak, cały czas. Lekarz jednak zalecił mi rozróżnienie wartości wybieranego faktora ochronnego w zależności od pory roku. W naszej szerokości geograficznej wystarczy filtr o wartości SPF 20-25 zimą i jesienią, natomiast wiosną i latem dobrze jest przerzucić się już na coś bardziej konkretnego czyli SPF 40-50+.

2. Krem z filtrem musi być fotostabilny żeby spełniał swoje podstawowe zadanie czyli chronił przed słońcem. Fotostabilność to przede wszystkim ochrona nie tylko przed promieniami UVA ale i UVB (w kremach BB z Azji często można spotkać oznaczenie PA +++). 

3. Ważne jest dokładne sprawdzenie składu danego kremu, ponieważ są substancje których nie można łączyć z na przykład talkiem lub miką, które występują w praktycznie wszystkich podkładach, pudrach czy różach. Składniki, które łatwo mogą ulec destabilizacji i wchodzą w interakcje z makijażem to przede wszystkim Parsol 1989 (Avobenzone), który bardzo często stosowany jest w wielu kremach przeciwsłonecznych. Dobrze jest wybierać kremy z mieszanką filtra chemicznego z mineralnym - na nie spokojnie możemy używać wszelkich kosmetyków kolorowych. Tutaj sprawdzi się przede wszystkim pomarańczowa seria filtrów do twarzy firmy Avene, ale wiem, że również Ziaja ma w swojej ofercie ciekawą emulsję, której skład wygląda całkiem dobrze.

4. Pod krem z filtrem dobrze jest nakładać delikatny krem nawilżający albo lekkie serum. Ale przyznaję się bez bicia, że ja często pomijam ten etap, ponieważ kremy z filtrami które stosuję zapewniają mi już wystarczające nawilżenie twarzy.

5. Ważna jest również ilość nakładanego kosmetyku, który ma chronić nas przed słońcem. Na twarz przepisowa dawka to mniej więcej 1,8 - 2,5 ml kremu. Może nie wygląda to na dużo, jednak jest to naprawdę dosyć sporo, żeby filtr dobrze się wtopił w twarz po takiej dawce należy odczekać mnie więcej 15-20 minut. Ilość nałożonego preparatu ma kluczowe znaczenie dla jego skuteczności ochronnej, więc na to akurat wyjątkowo warto jest zwrócić uwagę.

Uff to chyba wszystko czym chciałam się podzielić w dzisiejszej notce o podstawowych zasadach stosowania kremów przeciwsłonecznych. Wiem, że to są na prawdę podstawy podstaw, a ja nie jestem kosmetologiem czy dermatologiem więc spisałam to wszystko bardziej w celu podzielenia się z Wami moimi doświadczeniami w ochronie skóry przed słońcem. Na na wielu forach, blogach i stronach ciągle przewijają się dyskusje odnośnie zasadności stosowania filtrów cały rok, szczególnie w Polsce, gdzie słońca mamy tyle ile mamy. Ja uważam, że jeśli ktoś ma na prawdę jasną, wrażliwą skórę to filtry przeciwsłoneczne są koniecznością cały rok, nawet zimą. Filtrowanie twarzy jest jednak dla mnie dosyć uciążliwe, filtry często się lepią, są ciężkie, oleiste, nieprzyjemnie pachną... Robię to bardziej z przyzwyczajenia i tylko wtedy kiedy wracam na chwilę do "normalnego" podkładu. Najbardziej lubię azjatyckie kremy BB, które dają mi za jedną aplikacją krycie, kolor, wygładzenie i ochronę przeciwsłoneczną :).

10.03.2013

# 24 AA Ultra Odżywianie krem odżywczo - nawilżający pod oczy

zdjęcie: www.wizaz.pl
Krem AA pod oczy czyli mój kolejny ulubieniec z tej firmy. Jestem ogromną fanką kremów pod oczy i testuję dosłownie jeden za drugim. Jeszcze jednak nie trafiłam na taki, który zachęciłby mnie do ponownego zakupu. Zawsze wychodziłam z założenia, że "krem pod oczy to krem pod oczy" i nigdy nie zauważałam między nimi większej różnicy. No może poza tym, że niektóre były gęstsze/rzadsze, albo żelowe/kremowe. 

AA dostałam od mojej mamy, którą niestety bardzo uczulił, więc podchodziłam do niego bardzo ostrożnie.. U mnie jednak nic złego się nie stało, co więcej z kremem tak się polubiłam, że jego druga tubka już czeka w zapasie :).

Krem ma standardową pojemność 15ml, kosztuje około 15zł. Jest bezzapachowy, przeznaczony dla wrażliwych oczu i delikatnej cery. Ma wspaniałą, gęstą konsystencję - jeszcze nigdy nie miałam tak treściwego kremu pod oczy, jest prawie jak masło do ciała. Przez to jest baaardzo wydajny. Zaskoczyło mnie również wchłanianie kremu, ponieważ spodziewałam się, że przez tą gęstość będzie bardzo długo pozostawał na powiekach. Jest jednak inaczej - krem dosłownie w kilka minut wtapia się w skórę pozostawiając ją bardzo przyjemnie nawilżoną, delikatną i miękką.

Krem nadaje się świetnie pod makijaż, dobrze współpracuje z każdym korektorem, który posiadam. Kolejny raz AA mnie nie zawiodło - muszę koniecznie sięgnąć po kolejne kosmetyki z serii Ultra Odżywianie. Jeśli lubicie gęste, treściwe kremy a skóra wokół Waszych oczu również potrzebuje konkretnego nawilżenia to serdecznie polecam przetestowanie tej tubki :)!

7.03.2013

#23 Filtrowanie twarzy i krem Babydream Sonnecreme 50+

zdjęcie z www.wizaz.pl
Krem, który odkryłam niedawno, ale już jest na liście moich ulubionych filtrów do twarzy. Mowa tutaj o rossmanowym produkcie dla dzieci. Jak sama nazwa kremu wskazuje jest to filtr 50+. Dodatkowo wzbogacony jest witaminą E, ma filtry UVA i UVB i jest wodoodporny. Krem zachowuje się na skórze bardzo dobrze, ja używam go codziennie i nie zauważyłam destrukcyjnego zachowania na twarzy. Bieli w normie, ale po kilku minutach od rozsmarowania dobrze się wchłania. Zapach ma specyficzny, ale jest to w zasadzie typowe dla wszystkich filtrów - ich zapachy ciężko nazwać "przyjemnymi". To raczej specyficzna, lekko chemiczna nuta zapachowa. Krem dobrze współpracuje z podkładem, który aktualnie używam (Bell Moistruising Make-Up), nie powoduje nadmiernego świecenia się skóry, nie obciąża i nie zapycha. U mnie sprawdził się bardzo dobrze i myślę, że zostanie na dłużej w mojej kosmetyczce. Cena dodatkowo zachęca do zakupu - 75ml kosztuje ok. 14zł.

Ciekawa jestem czy używacie kremów z filtrem do twarzy? Mam wrażenie, że filtrowanie twarzy to mało popularny i dosyć kontrowersyjny temat. Niektórzy uważają, że konieczne jest używanie ich cały rok, niektórzy, że tylko w czasie wyjątkowej ekspozycji na słońce. Planuję w najbliższym czasie notkę właśnie o filtrach i kilku zasadach ich stosowania, ciekawa jestem Waszego zdania.

Dajcie znać, pozdrowienia

27.02.2013

#22 Ile kosztuje krem do twarzy?

No właśnie? Czy płacimy za markę, ładne opakowanie czy za rzeczywiste działanie danego specyfiku? Przypomniał mi się dzisiaj ciekawy artykuł z Wysokich Obcasów, dotyczący właśnie kosztów produkcji kosmetyków. 

Chemik, pracujący w branży kosmetycznej, z którym przeprowadzony został wywiad, twierdzi, że nie ma na rynku specyfiku, którego nie jest w stanie wyprodukować za koszt większy niż 20zł za 100 ml produktu. Przyznam, że przytaczane w wywiadzie przykłady robią wrażenie.


A jakie jest Wasze zdanie na temat kosztów produkcji kosmetyków? Ja od dawna uważam, że w większości kosmetyków płacimy za opakowanie i marketing, a zwykłe firmy drogeryjne są w stanie i produkują rzeczy tak samo dobre jak wysokopółkowe marki. 

Pozdrowienia! jestdobre

18.02.2013

#21 TriAcneal i Effaclar Duo czyli ratunkowe kremy do twarzy

Dzisiaj chciałabym przedstawić dwa kremy, które pomogły mi uporać się nawracającymi problemami skórnymi. Mam skórę mieszaną, przetłuszczającą się szczególnie w strefie T, z zaskórnikami na nosie i brodzie, gdzieniegdzie z rozszerzonymi porami, ze skłonnością do wyprysków, alergii i zaczerwienień... Tyle o mnie. Nie mam może bardzo dużych problemów z cerą, ale wiadomo, że każdy chce walczyć ze swoimi małymi niedoskonałościami ;).

Moją kuracje zaczęłam od wizyty u dermatologa, którego odwiedziłam, kiedy po odstawieniu leków hormonalnych stan mojej skory znacznie się pogorszył... Pan doktor stwierdził, że nie jest jednak tak źle i nie zaleca on antybiotyków, żeby zanadto nie forsować skóry. Polecił mi za to zmianę pielęgnacji mojej skóry. Przed wizytą u dermatologa maniakalnie używałam praktycznie samych kremów matujących. Mat rano i wieczorem na twarzy obowiązkowo! Przez to moja skóra przetłuszczała się jeszcze bardziej. Tkwiłam więc w tej bezcelowej walce z własną cerą, a efektów nie było widać żadnych, było wręcz coraz gorzej... Pan doktor zalecił mi całkowitą zmianę pielęgnacji: wieczorem - złuszczanie kremami z kwasami, rano - filtr przeciwsłoneczny o faktorze minimum SPF20 + krem nawilżający i dopiero na to makijaż. Takiej pielęgnacji trzymam się już dobrych kilkanaście (z naciskiem na "naście" ;)) miesięcy, a moja skóra zmieniła się nie do poznania! Co prawda nadal w strefie T przetłuszcza się bardziej niż reszta twarzy, a zaskórniki i drobne wypryski czasami się zdarzają, ale nie jest to już moja bolączka :).

A czego używam do wieczornego ataku na skórę?

Wieczorne kwasowanie to przede wszystkim dwa kremy, których używam zamiennie. Pierwszy z nich to TriAcneal firmy Avene. Jest to kosmetyk na bazie kwasu glikolowego, który działa przede wszystkim złuszczająco. Ma w składzie również Retinaldehyd (odpowiadający za redukowanie ilości zaskórników) i wodę termalną mającą łagodzić naszą skórę. Jest w tubce o pojemności 30ml i kosztuje około 50zł, jednak jest bardzo wydajny - mi wystarcza spokojnie na 3 miesiące codziennego użytkowania. Zauważyłam, że TriAceal zbiera wiele niepochlebnych recenzji, jako miałby się przyczyniać do pogorszenia stanu skóry. Faktycznie - tak jest na początku, pierwszych pozytywnych rezultatów można spodziewać się dopiero po mniej więcej 3 tygodniach stosowania kremu. Ma żółtą, niezbyt zachęcającą konsystencję, zostawia żółtawy film na twarzy, pachnie również intensywnie - chemicznie. Wchłania się jednak bardzo szybko, a po aplikacji zawsze odczuwam delikatne mrowienie i szczypanie na twarzy, jednak efekt ten utrzymuje się tylko kilkanaście sekund. Po pierwszych dniach stosowania skóra reaguje faktycznie agresywnie - jest to spowodowane właśnie działaniem kwasu glikolowego, który oczyszcza głębsze warstwy skóry i wyciąga na zewnątrz wszystkie zanieczyszczenia.

Drugi krem, którego używam to Effaclar Duo z La Roche Posay. Krem również ma kilka składników aktywnych, między innymi kwas linolowy połączony z LHA, niacynamid i pirokton olaminy mające oczyścić naszą skórę, do tego dochodzi jeszcze woda termalna mająca działanie łagodzące. Krem jest trochę większy - ma 40 ml i zazwyczaj trochę tańszy (ok. 45zł). Wydajność wypada podobnie jak poprzednie mazidło, jednak Effaclar ma dużo rzadszą konsystencję, zapach jest mniej intensywny, a kolor mogłabym określić jako mleczny. Formuła jest bardziej żelowa. Taki rozwodniony żel ;). Działanie Effaclaru jest podobne - najpierw ma oczyścić naszą skórę, efekty będą widoczne dopiero po kilku tygodniach stosowania. Zauważyłam, że zdecydowanie zmniejsza on widoczność porów i reguluje wydzielanie sebum. Nie jest to jednak krem z taką super mocą jak TriAcneal, myślę, że mogłabym go polecić osobom, które chcą tylko unormować stan swojej skóry, natomiast nie mają większych problemów z cerą. Ja używałam go dopiero po TriAcnealowej kuracji, tak więc dla mnie był zupełnie wystarczający.

Kilka dni temu zakupiłam krem z 10%wym kwasem migdałowym firmy Pharmaceris - na razie jestem z niego zadowolona, ale będę mogła się w pełni wypowiedzieć dopiero po miesiącu stosowania. Zachęcam każdego z cerą mieszaną do wypróbowania specyfików, które pomogły mi okiełznać cerę, jednak zaznaczam, że zawsze warto wybrać się do dermatologa gdy Wasze problemy skórne nie dają Wam spokoju. 


Stay tuned!

13.02.2013

#20 True love

Moja miłość od pierwszego wąchnięcia, czyli Thierry Mugler - Alien. Zapach wyszedł już kilka lat temu, w 2005 roku, ale odkryłam go dopiero teraz. Zapachy Muglera nie są łatwie. Należą raczej do grupy bardzo ciężkich, wyrazistych perfum Alien też taki jest. Nosy perfumowych znawców określają go jako uzależniający, hipnotyczny wręcz zapach. Próbka, którą dostałam nie była łatwa w użytkowaniu. Na początku miałam go dosyć po pierwszym psiknięciu. Czułam go cały czas, przy każdym ruchu, trzeba przyznać, że trwałość obcego jest po prostu nieziemska. Zapach jest jednak bardzo przestrzenny, zmieniał się w każdej godzinie i tak zaczęła się wielka miłość ;). Jest to kategoria drzewna, orientalna, mocno wyczuwalny jest jaśmin. Podobno jest to zapach wieczorowy, ale ja nigdy nie trzymam się takich wyznaczników i po prostu używam perfum kiedy mam na to ochotę, nie zwracam uwagi na to czy zapach jest "dzienny" czy "niedzienny". Oczywiście bez przesady - w przypadku Aliena dosłownie dwa delikatne psiknięcia wystarczą na cały dzień, zapach jest bardzo intensywny. Próbka już mi się skończyła, więc jestem na małym alienowym odwyku (ale paczka z obcym na szczęscie w drodze! ;)). Niestety miłość ta do najtańszych nie należy, ale polecam rozejrzeć się za testerami, które są często 70% tańsze. 

Nuty zapachowe: kwiat pomarańczy, ambra, jaśmin, nuty drzewne, nuty zielone, wanilia.  

Jakie są Wasze ulubione zapachy? Znalazłyście tego jedynego? Ja uwielbiam perfumy, często je zmieniam, w stałym użyciu mam jakieś 5 butelek zupełnie różnych kategorii zapachowych, ale czuję, że Obcy zostanie ze mną na dłużej :). A na koniec... HAPPY VALENTINES DAY :)!